RYBNIK

Ponad 1,2 mln zł na Gazetę Rybnicką, a Biblioteka Miejska bez nowych książek

Jak wiadomo nie od dziś, roczne fundusze miasta nie są z gumy. Z takim problemem mierzy się wiele samorządów. Często muszą one dokonywać wartościujących wyborów pomiędzy tym czego sfinansowanie jest konieczne już teraz, a tym co może jeszcze trochę poczekać. W ten sposób przykładowo wydatki na wspieranie rozwoju kulturalnego mieszkańców i popularyzacji czytelnictwa muszą czasem ustąpić miejsca sprawom nadrzędnym.

Podobny dylemat nie omija również rybnickiego magistratu. Przykładowo utrzymanie samorządowej Gazety Rybnickiej w 2021 roku pochłonęło prawie 590 tys. zł! Trzeba przyznać, że kwota ponad pół miliona złotych na promocję rybnickich władz robi wrażenie. Czasopismo to wydawane jest już od 32 lat, do niedawna przez Teatr Ziemi Rybnickiej.

Od zeszłego roku obowiązek jej finansowania przeniesiony został na Powiatową i Miejską Bibliotekę Publiczną w Rybniku. Tym samym od tej pory gazeta pozostaje już wyłącznie na jej utrzymaniu. W 2021 roku na ten tylko cel przeznaczono ponad 600 tys. zł (603.000,00 zł), czyli niemal 10% całego budżetu biblioteki. W roku bieżącym była to już wyższa kwota, przekraczająca 1,2 mln zł (1.264.300,00 zł). To tym razem już prawie ⅛ z całości (8.387.180,00 zł)! Jak biblioteka radzi sobie z tą sytuacją? No właśnie…w tym rzecz.

W styczniu tego roku z jej inicjatywy ogłoszono przetarg na wydruk i dostawę wraz z rozładunkiem sześciu 36-stronicowych)wydań Gazety Rybnickiej. W sumie mowa tu o nakładzie wynoszącym 60 tys. egzemplarzy. Wartość całego zamówienia już po odliczeniu podatku VAT wynosiła 205 350,12 zł. Wpłynęło 5 ofert, było więc w czym wybierać, jednak na horyzoncie pojawił się jeden poważny problem. Wszystkie znacząco przekraczały i tak nadwyrężony już budżet. Najdroższa z nich wynosiła nawet dwukrotność zakładanej kwoty.

Mimo to cztery razy wyłaniano zwycięzcę, jednak bezskutecznie. Wybrane drukarnie rezygnowały z realizacji zamówienia tłumacząc się… brakiem papieru.

Rybniccy miłośnicy książek z kolei skarżą się, że nie mają co czytać, gdyż od początku roku na stanie miejskiej biblioteki nie ma żadnych nowości. W ten sposób zmuszeni są zaopatrywać się w nowe pozycje książkowe w czytelniach miast ościennych. Próbują szukać ich również na własną rękę w internecie. Jedna z rybniczanek bezpośredniej przyczyny tej sytuacji upatruje się właśnie w sposobie finansowania placówki:

“Odkąd prezydent Kuczera zrzucił na barki biblioteki finansowanie Gazety Rybnickiej, na nic innego nie ma pieniędzy”.

“Książki nie są tanie i mnie np. nie stać na ich zakup. Dlatego chciałbym móc je bez problemu wypożyczać w bibliotece. Szczególnie nowości”

– komentuje sprawę Marek Stolarczyk.

“Wybory za rok to Kuczera musi mieć swoją tubę w postaci Gazety Rybnickiej”

– dodaje “Lokalny”.

Zarzuty odpiera Agnieszka Skupień, rzeczniczka Urzędu Miasta w Rybniku, wyjaśniając, że do 14 czerwca biblioteka pozyskała 1923 woluminów tj. pojedynczych egzemplarzy książek (w tym 386 pozycji o wartości 8 881,91 zł) i 77 jednostek zbiorów specjalnych a także 7 egzemplarzy o wartości 366,93 zł. Obecna polityka biblioteki zakłada również przeznaczenie średnio 10 000 zł miesięcznie na zakup nowości wydawniczych. Dodatkowo w I kwartale Urząd Miasta, zgodnie z przyjętą praktyką, przekazywał sukcesywnie po 2 egzemplarze książek zgłaszanych do Górnośląskiej Nagrody Literackiej Juliusz.

Sam Prezydent Rybnika Piotr Kuczera przyznaje, że rzeczywiście placówka boryka się z pewnymi problemami i jako przyczynę wskazuje ogólny wzrost cen i niestabilność rynku:

“Brakuje w budżecie biblioteki dość sporych sum, myślę, że zostanie to uzupełnione na czerwcowej sesji”.

A ta z kolei odbędzie się już w przyszły czwartek. Wówczas planuje się powiększenie kwoty dotacji podmiotowej dla rybnickiej biblioteki o ponad milion złotych. Ma to pozwolić właśnie m.in. na pokrycie kosztów bieżących utrzymania biblioteki czy zakup nowości wydawniczych. Pojawiają się również komentarze osób pozostających niejako “po drugiej stronie barykady”:

Ciekawi mnie ilu mamy aktywnych czytelników korzystających z naszej biblioteki miejskiej? W czasach gdy pisarzy jest więcej niż czytelników a książki są tanie i łatwo dostępne biblioteki chyba mają co raz mniejszy sens – nie ma szans kupić wszystkich nowości, aby każdego zadowolić, a każdy z nas czyta co innego. Innym tematem są książki naukowe dostępne w uczelnianych bibliotekach, bo to są egzemplarze bardzo ciężko dostępne w innych miejscach”

– pisze użytkownik o pseudonimie “pewnie_zajęty”. 

Gazeta Rybnicka, wydanie z czerwca 2022 roku, ISSN 1232-437X

Pozostawiając kwestię finansową nie co w tyle, sama słuszność wydawania prasy przez samorządy od dawna zdaje się budzić wątpliwości. Po pierwsze z uwagi na istniejącą sprzeczność w tym zakresie związaną z zagrożeniem jej upolitycznienia. Niezależna prasa pełnić ma przecież funkcję “watchdogową” w stosunku do samych władz lokalnych. 

Na problem ten zwracał uwagę już w 2016 Rzecznik Praw Obywatelskich, apelując do ówczesnego wicepremiera, ministra Piotra Glińskiego iż “struktura własnościowa czasopisma, która wymaga od redaktora naczelnego utrzymywania lojalności w stosunku do władz lokalnych, narusza swobodę wypowiedzi”. Tę samą sprawę dwukrotnie podniósł ponownie w roku kolejnym. Tym razem dodając, że jego zdaniem władze samorządu terytorialnego nie powinny wydawać prasy, a jedynie biuletyny z obiektywnymi informacjami i komunikatami urzędowymi. 

Po drugie, RPO widzi nieprawidłowość wynikającą z łączenia przez prasę samorządową funkcji publicznej z działalnością gospodarczą. Realizując bowiem pierwszą z nich samorząd może pełnić funkcję wydawniczą niezależnie od funkcjonujących zasad rynkowych, wykorzystując publiczne środki. Co więcej, nic nie stoi na przeszkodzie, by odbywało się to przy wsparciu zatrudnionych urzędników, dla których redakcja artykułów na potrzeby gazety byłaby wpisana w zakres służbowych obowiązków. 

Po trzecie problematyczny jest również sam sposób finansowania prasy samorządowej. Wątpliwości budzi m.in. jej udział w rynku reklamowym. Jeśli zaś za zakup czasopisma pobierana jest opłata (nawet niewielka), to tym samym pojawia się sprzeczność z zapisami Konstytucji, która gwarantuje obywatelom powszechne (dostępne dla wszystkich = darmowe) prawo do informacji o działalności organów władzy publicznej i osób pełniących funkcje publiczne.

Niektórzy szansy dla samej Gazety Rybnickiej upatrują się w sieci. Warto dodać, że od 13 czerwca tego roku funkcjonuje już internetowa strona Gazety Rybnickiej – Rybnicka.eu. Znajdziemy tam m.in. zarchiwizowane jak i aktualne wydania miesięcznika w formie PDF. Jeszcze wcześniej w mediach społecznościowych działał jej oficjalny profil – “Jeżech z Rybnika”

Jak wygląda sytuacja w innych miastach? Czy samorządy dbają o popularyzację czytelnictwa wśród mieszkańców?

źródło: rybnik.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button